Formacja Słony karmel, czyli zestaw produktów z kultowym smakiem słonego karmelu

Ale zadyma! Zwędziliśmy trochę płatków kokosowych z solą i zakochaliśmy się w tym połączeniu <3

3 nowe Mixitelle orzechowo-fistaszkowe w zestawie ze zniżką 4,76 zł.

Mixowanie nie idzie za dobrze? Coś nie działa? Spróbuj użyć innej przeglądarki, np. Edge, a my zajmiemy się naprawą. Przepraszamy!

Regeneracja cz. III – Rolowanie. Boli? To dobrze!

Uwielbiam się rolować! Chociaż nie będę Was oszukiwał – początki były trudne, jak to bywa z początkami. Według mnie podczas rolowania jesteśmy sami dla siebie fizjoterapeutami. Nie możemy więc być pobłażliwi.

Rozluźniamy mięśnie oraz napięte powięzie, co poprawia naszą ruchomość. Wzmacniamy mięśnie głębokie, pobudzamy tkanki łączne, zapobiegamy bólom mięśniowym, a przede wszystkim niwelujemy ryzyko kontuzji i mikrouszkodzeń mięśni.


Rolujmy wszystko! Bo nasze ruchy to wypadkowa całego aparatu, nie tylko konkretnej partii mięśniowej. Unikamy jednak okolicy podkolanowej, jak również miejsc, gdzie nerw jest w okolicy kości czy skóry. Nie rolujemy miejsc zmienionych tzn. siniaków, krwiaków, skręceń czy świeżych urazów.


Jak często? Możemy codziennie, po treningu, najpierw schłodzenie i rozciąganie, a potem rolowanko. Jednak unikajmy go po mocnych jednostkach np. treningu tempowym. Organizm dostał w kość i nie potrzeba go katować jeszcze bardziej. Warto jednak w dniu wolnym poświęcić więcej czasu na zabawę z rolowaniem. Wystarczy 15 minut, ale jeśli np. oglądacie film i możecie się w tym czasie porolować to gorąco do tego zachęcam – 45-minutowa sesja to świetna sprawa. Można się też porolować przed treningiem, ale wtedy zdecydowanie krócej i raczej w formie moblizacji, np. przed siłownią.

Warto wspomnieć o punktach spustowych – miejsca, które po nacisku są bardzo bolesne, ale po rozrolowaniu czy dłuższym przytrzymaniu puszczają. To te okolice, które właśnie potrzebują rolowania. Są one niestety bardzo bolesne, ale kiedy „puszczą” pojawia się bardzo fajna ulga.

Czym rolować? Temat rzeka... Dlatego zostawiłem go na koniec. Ważne jest rolowanie, a to czy będzie roller gładki, z wypustkami, twardy czy miękki – jest drugorzędne. Znam zawodników, którzy rolują się plastikową butelką dwulitrową czy gryfem na siłowni.

Zasada jest taka: zaczynamy od czegoś miękkiego, a wraz z naszym zaawansowaniem zwiększajmy twardość, bo też nasz organizm staje się bardziej wymagający.

Miejsce takie jak stopa czy pośladki rolujemy piłeczką, bo lepiej tam zadziała (spokojnie wystarczy piłeczka do tenisa czy lacrosse). Duoball (tak jakby dwie połączone piłeczki) będą przydatne przy rolowaniu kręgosłupa, łydki, ramienia oraz przedramienia. Mamy na rynku coraz ciekawsze wynalazki, pojawiło się rolowanie na ciepło i na zimno. Na początek po prostu zacznijcie, a z czasem polubicie i będziecie szukać więcej informacji. Poradniki odnośnie rolowania znajdziecie na youtube czy serwisach dla biegaczy. Jednak sprawdźcie kto je pokazuje i poczytajcie komentarze, w dobie Internetu łatwo trafić na niekompetentnych ludzi.


   

Kacper Kąkol, w świecie sportu znany bardziej jako Biegowy świr. Student ostatniego roku kierunku lekarskiego, więc jedną nogą już lekarz J Bieganie to jego pasja na całe życie, biega wszystko, od stadionu po biegi przeszkodowe, w których się specjalizuje. 15 zawodnik świata na krótkim dystansie oraz członek 4 sztafety na świecie, właśnie w OCR.



Wróć do wszystkich artykułów

0 Komentarzy do artykułu Regeneracja cz. III – Rolowanie. Boli? To dobrze!


Komentarz

Następne artykuły

0 Koszyk Do góry